ABC for Adults / Christopher Haanes – recenzja książki

Ta recenzja będzie krótka. Bo i jej obiekt jest niewielkich rozmiarów.
Co nie znaczy, że niegodny polecenia. Godny.

Okładka “ABC for Adults” / Ch. Haanes

Christopher Haanes zaprasza nas tą publikacją na miłą dla mózgu informacyjną karuzelę. Forma jest bardzo prosta: otwierasz książkę (a właściwie plik, bo jest ona dostępna w formie elektronicznej), a tam – zawsze w tym samym układzie – po lewej stronie: ilustracja obrazująca ewolucję oraz warianty graficzne litery (w mistrzowskim ujęciu autora) a po prawej: krótka – erudycyjna notka na jej temat.

Przykładowa strona “ABC for Adults” / Ch. Haanes

Każda litera potraktowana jest bardzo osobiście. Wspomnienia z dzieciństwa autora przeplatają się tutaj z uwagami profesjonalisty. W notkach tych komiksowy Ateriks jest bohaterem na równi z etykietami marek piwa. Mowa tu zarówno o Hulku, jak i o fizyce jądrowej. Nie może zabraknąć uwag na temat znienawidzonej przez Haanesa Helvetici (którą, nawiasem mówiąc, bardzo lubi John Stevens 😉). Z tej książki dowiedziałam się też co to jest ten słynny HAMBURGEFONS. Poruszane są kwestie praw autorskich, zagwozdki translatorskie związane z kaligrafią, typografią i pismem odręcznym (w norweskim nie ma rozróżnienia miedzy tymi dziedzinami – funkcjonuje tylko jedno słowo: schrift/skrift) i szereg problemów designerskich związanych z projektowaniem liter (czyli głównie o świetle i proporcjach). Haanes patrzy na język i pismo i z bardzo bliska i z dalszej perspektywy. Twierdzi miedzy innymi, że język norweski jest jednym z języków, które nie prezentują się najpiękniej zapisane alfabetem łacińskim. Przyjemnie jest też czytać o jego odbiorze ikonicznych fontów: wspomnianej już, znienawidzonej, Helvetici i jednego z ulubionych – fontu Lithos, którego litera K przypomina mu osobę tańczącą grecki taniec ludowy. Czytanie tej książki to intelektualny rollercoaster: znajdziemy tutaj motywy biblijne, podrobiony dziennik Adolfa Hitlera, odwołania do kabały. Wszystko zatopione w autobiograficznym sosie. Bez zadęcia, bez fałszywej skromności, bez upajania się własnym stylem. Na jednej stronie czytamy szczegółową analizę budowy litery n, na innej szukamy z autorem odpowiedzi na pytanie jaki wpływ na tradycję floratur wywrze modernizm. Autor prowadzi nas chwilkę przez historię ewolucji pisma (jak embargo na papirus w Pergamonie wpłynęło na sposób pisania i w konsekwencji na kształt liter?), by za chwilę skupić się na tym w jaki sposób używanie smartfonów wpływa na zmiany zachodzące we współczesnym języku (dostrzega tutaj ich podobieństwo ze zjawiskami, które zachodziły w czasach Fenicjan, którym – jak wiadomo- zawdzięczamy nasz alfabet). Oczywiście, jak w każdej porządnej współczesnej książce o kaligrafii nie mogło zabraknąć i Johna Stevensa. Ale bohaterami są tutaj również U2 i iPhony. Ostatnia notka, poświęcona literze Z, odsyła nas do kolejnego geniusza kaligrafii, czyli Hermana Zapfa. Ładne zakończenie.

Więcej o Zapfie i jego literach w artykule:

Kiedy czytałam „ABC…” przypomniały mi się zbiory esejów Jana Gondowicza. Gondowicz kocha wybierać na głównych bohaterów swoich tekstów obiekty w rodzaju kurzu na belkach starej biblioteki, pomiętą obwolutę książki lub inne pomijane przez naszą świadomość przedmioty i byty. Bohaterom swoim poświęca jednak sporo miejsca. Historie rozwijają się powoli, nabierają gęstości i objętości. U Haanesa jest lapidarnie. Czytanie jego książki przypomina podróż londyńskim metrem. Co chwilę wpadasz na kolejną stację. Każda jest inna, jak rozdziały „ABC…”. Niektóre wydają Ci się niesamowicie piękne, ale nie możesz wysiąść i się nimi pozachwycać. A po 2-3 minutach już wjeżdżasz na następną. Przyjemnie byłoby móc spędzić na każdej z nich nieco więcej czasu.

“ABC for Adults” / Ch. Haanes

Książka jak widać w języku angielskim.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments