Gdzie szukać inspiracji?

10 sposobów na to, żeby już zawsze mieć pomysł na świetną pracę

Nauka kaligrafii to jedno, ale stworzenie skończonej pracy to zupełnie co innego. Być może uczysz się kaligrafii już jakiś czas i czekasz na moment, kiedy poczujesz się na tyle pewnie, aby wreszcie coś stworzyć. Coś nie do szuflady. Coś co zachwyci. Coś co nie będzie całą stroną perfekcyjnych kolejnych liter alfabetu. Mam dla Ciebie radę.
Nie czekaj.
Prawdopodobnie moment pełnego zadowolenia nie przyjdzie nigdy. Tak już jest, im jesteśmy lepsi, tym lepiej widzimy, że możemy być jeszcze lepsi.

Jak więc być coraz lepszym i potrafić pięknie pokazać swój talent i technikę?
Trzeba nie tylko pisać bez końca, ale też przestać się bać tworzenia.
Każdy kto siedział nad czystą kartką papieru wie, jakie to uczucie. Większość z nas zna też pewnie uczucie, kiedy po kilku (kilkunastu, kilkudziesięciu) godzinach pracy nasze dzieło nie spełnia naszych wymagań. Nic bardziej naturalnego.
I nic bardziej deprymującego….

Czy jest na to jakiś sposób?
Jest. Nie wolno przestawać. Jakość często przychodzi wraz z ilością. Zgodnie z prawem skali: im więcej tworzysz, tym więcej dobrych rzeczy tworzysz.
Konieczne są też eksperymenty.

No dobra, ale skąd brać pomysły?
Wydaje się, że internet od nich pęka, ale często jednak jak kiedy zabieramy się do pracy okazuje się, że mamy pustkę w głowie. Więc pora tę pustkę zapełnić.

Poniżej moja subiektywna lista sposobów na zapełnianie głowy dobrymi inspiracjami:

1. Wybierz się wreszcie do muzeum!
Pandemia pandemią, ale większość muzeów działa już od jakiegoś czasu. Nie szukaj koniecznie wystaw jednoznacznie kojarzących się z kaligrafią i historią pisma – pojawiają się naprawdę rzadko. Szukaj raczej tych związanych z literaturą, pisarzami lub jakąś konkretną epoką. Kaligraficzne wisieńki na torcie stanowią w nich element „kolorytu epoki”. Stare kałamarze, pióra, listy – dla niektórych są tylko dodatkami do meritum. Kaligrafom zostają w pamięci na długo.

A idąc do muzeum….

2. Podnieś głowę na ulicy
Nawet nie wiesz, ile literniczych arcydzieł mijasz codziennie, biegnąc do pracy, albo spacerując sobie niespiesznie w weekend po starszej części miasta. Nic więcej nie napiszę.
Następnym razem przechodząc swoimi utartymi miejskimi ścieżkami podnieś głowę. Zobaczysz prawdziwe skarby. A wśród nich masę pięknych liter i cyfr.

3. Archiwa cyfrowe
Dla poszukiwania inspiracji, ale przede wszystkim do wnikliwych badań nad poszczególnymi krojami pisma korzystam zawsze z zasobów cyfrowych największych muzeów i bibliotek. Większość światowych instytucji tego typu udostępnia swoje zasoby w wersji zdigitalizowanej.
Polecam przede wszystkim:
British Library (a jeśli będziesz w Londynie podjedź sobie na Kings Cross i stamtąd masz już 2 kroki do tych wszystkich cudów, zawsze super ciekawe wystawy i ten cudowny klimat…)
Digital Scriptorium (Columbia University)
Pierpont Morgan Library & Museum
Digital Bodleian (University of Oxford)
Biblioteca Apostolica Vaticana
Rijksmuseum (Amsterdam)
Philadelphia Museum of Art
…a z naszego rodzimego podwórka polecam oczywiście Polonę, prowadzoną przez Bibliotekę Narodową.

Znajdziesz tam stare rękopisy, o jakich Ci się nie śniło.
Pamiętaj, że zawsze dobrym początkiem na prace nad własnym stylem jest rozgryzienie tajników warsztatu dawnych mistrzów.

4. Śledź najlepszych
W dzisiejszych czasach powszechnego podglądactwa, kiedy skrolowanie zajmuje nam naprawdę sporo czasu wymień posty o apetycznych deserach i markowych torebkach, które podrzucają Ci algorytmy serwisów społecznościowych na litery, które wychodzą spod ręki prawdziwych mistrzów.
Wrzuć sobie do obserwowanych najbardziej hot nazwiska kaligraficznego świata (John Stervens, Yves Leterme, czy naszego rodaka Theosone) i każda minuta spędzona w korku będzie dla Twojego mózgu jak wakacje w hamaku pod palmą.
Oczywiście, możesz też obserwować sobie kaligraficzne hasztagi. Na początek sugeruję #calligrafreaksproject i #calligraphyhub. Później algorytm podpowie Ci kolejne.

Więcej osób wartych śledzenia znajdziesz w artykule:

5. Weź udział w warsztatach kaligrafii
Znajdź kaligrafa, którego litery podziwiasz, sprawdź, czy prowadzi zajęcia i jeśli tak, w miarę możliwości, weź w nich udział. Nie myśl sobie, że to nie dla Ciebie, że musisz się jeszcze podszkolić, że będzie obciach, kiedy okaże się, że nie jesteś na takim poziomie jak inni. Wiadomo, że zajęcia podzielone są na te dla początkujących i zaawansowanych, i teoretycznie każdy wie, do jakiej grupy należy. Wiem jednak, że obawy osób początkujących bywają paraliżujące: Bo może trzeba jednak mieć już trochę doświadczenia…? I tak samo zaawansowanych: Bo może jednak trzeba być bardziej zaawansowanym…? Ale wierz mi, nawet jeśli poziom będzie wysoki niczego nie tracisz – a jest duża szansa, że zyskasz o wiele więcej, niż zakładasz. Pamiętaj, że kaligrafia to czasochłonne i pracochłonne zajęcie. Wybieraj więc tylko takie kursy, które naprawdę Cię interesują. Jest ich coraz więcej, zatem nie powinno być trudno znaleźć idealny dla siebie krój.

Pamiętaj też, że warsztaty to nie tylko nauka kształtów liter. Takie warsztaty rozwijają zmysł estetyczny, wyrabiają oko do detalu, uczą podstaw designu, kompozycji, uwrażliwiają. Do tego nie zapominaj, że na każdych warsztatach poznajesz nowych ludzi ich pasje, pomysły – rozmowy warsztatowe są naprawdę niezwykle inspirujące. Biorę w nich udział regularnie od kilku lat i cały czas mnie fascynuje to, jakimi są zastrzykami energii. Ładują baterie na co najmniej kilka dni.

6. Pomóż babci posprzątać strych. Albo chociaż szufladę
Najogólniej mówiąc – przejrzyj rodzinne pamiątki. Poza wzruszającymi listami, pocztówkami i fotografiami możesz trafić na prawdziwe kaligraficzne skarby. Nienajlepiej świadczy to o naszym pokoleniu, ale trzeba pamiętać, że dawniej kaligrafowali wszyscy, którzy skończyli podstawówkę. Dlatego jeżeli masz taką możliwość zagadnij babcię o rodzinne pamiątki. Prawdopodobnie usłyszysz też kilka przepięknych historii.

7. Odwiedź dobrą księgarnię lub antykwariat
Zastanawiam się, jak to jest z tym nieczytaniem przez Polaków. Niby nikt nie czyta, a książki po dramacie lat dziewięćdziesiątych coraz piękniejsze, coraz lepiej dopracowane. Oczywiście, pojawiają się też potworki, głównie self-publishingu, ale jednak gołym okiem widać, że tendencja jest raczej pozytywna. Ilustratorzy i graficy też nie wydają się narzekać na brak pomysłów.
Jeśli potrzebujesz literowych inspiracji zajrzyj do niesieciowej księgarni. Zaraz po sprawdzeniu, czy w ofercie są podręczniki do kaligrafii, typografii, albumy o dizajnie i wrzuceniu ich do koszyka (lub nie – jeżeli jesteś osobą o silnej woli) skieruj się do działu z literaturą dla dzieci i młodzieży. W Krakowie polecam De Revolutionibus. Books&Cafe i Lokatora, Księgarnię pod Globusem, Massolit Books & Cafe. Przechodząc ulicą Szpitalną zajrzyj koniecznie do antykwariatu. Gwarantuję Ci, że wyjdziesz z uśmiechem na twarzy, a w Twojej głowie będzie się kłębić cała masa wspaniałych liter.

8. Pinterest / Behance
Poza śledzeniem kaligraficznych celebrytów pamiętaj też o serwisach, które z natury rzeczy dedykowane są branży kreatywnej, czyli Pinterescie i Behance. Zobaczysz tam dużo dobrego i w najlepszym stylu.

9. Notuj i szkicuj!
Jak pisał Jan Parandowski w Alchemii słowa: „Wszystko [co niezapisane] roznosi wiatr.”
Nie miej złudzeń, że zapamiętasz wszystkie swoje świetne pomysły. Niektóre będą potrzebowały czasu, żeby dojrzeć. Inne staną się częścią większych projektów. Jeszcze inne nigdy nie zostaną zrealizowane, ale będą stanowić jakiś etap Twojego rozwoju. Lub będą punktem wyjścia dla prac, które stworzysz za kilka lat.

Nie pogub ich. Zawsze miej pod ręką notes, w którym je zapiszesz.

A teraz najważniejsze…

10. Poleń się trochę
W rzeczywistości, w której sukces i szczęście utożsamiane są z produktywnością trudno obronić tezę o pozytywnym wpływie marnowania czasu nasz rozwój. To jak bardzo jesteśmy zajęci wyznacza nasz status. Brak wolnego czasu jest ostatnio mocno prestiżowy.
A jednak.
Życie poświęcone na odhaczaniu zadań z „to do list” i płynne przechodzenie od jednego obowiązku do kolejnego tylko pozornie podnoszą naszą efektywność. Na pewno też zabijają naszą kreatywność.
Za to nuda i monotonia mają na nią zaskakująco dobry wpływ. Kiedy nasz mózg nie jest ciągle sfokusowany na kolejnych zadaniach może wreszcie zająć się opracowaniem informacji gromadzonych przez nas nawet nieświadomie (pamiętasz te litery, kłębiące się w Twojej głowie po wizycie w księgarni? Pewnie nie. Ale to nie znaczy, że one zniknęły. Nie martw się, Twój mózg je przechowuje) . Nasza podświadomość dryfuje sobie bez ograniczeń w chwilach wolnych od ważnych zajęć na falach informacji i obrazów, które zbieramy każdego dnia.

To właśnie z tego powodu najlepsze pomysły przychodzą nam do głowy wtedy, kiedy prowadzimy samochód, albo bierzemy prysznic. Nasza świadomość jest wtedy zaangażowana w czynności, które wykonujemy mechanicznie, za to podświadomość pracuje pełną parą nad pomysłami, którymi w przyszłości zachwycimy świat.

Dlatego, kiedy już napatrzysz się na piękne rzeczy, a część z nich może nawet zanotujesz nie zapomnij odrobinę poleniuchować. Idź na spacer, wybierz się na przejażdżkę rowerową. Na pewno nie stracisz tego czasu.

Ale zawsze miej przy sobie notes.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Aga
Aga
1 rok temu

Ja notes noszę ze sobą już od jakiegoś czasu. Prawdą jest, że pomysły przychodzą w różnych momentach. A jak idę ulicą, to zwracam uwagę na absurdy i design. Najlepszych też już śledzę. I podziwiam Ciebie i Twoje prace, i jestem wyznawcą Twojej nauki i twórczości. I chcę powiedzieć, że ten wpis jest mega interesujący. Tak trzymaj Natalia!

Magda
Magda
1 rok temu

No, ja, muszę się przyznać, (naj)więcej czasu spędzam na szukaniu pomysłów właśnie 😁
Powinnam zdecydowanie częściej siadać z notesem 🙈
Dziękuję za kolejne źródła 😊
Pozdrawiam serdecznie!

trackback

[…] Gdzie szukać inspiracji? 9 osób na Instagramie, które musisz śledzić […]

trackback

[…] Gdzie szukać inspiracji? Tags: ciekawe pisma, historia pisma, kufic, ogham, pismo, pismo akadyjskie, pismo klinowe, pismo kufickie, pismo ogamiczne […]

trackback

[…] Gdzie szukać inspiracji? […]